Opiekunowie futerkowców uwielbiają swoich pupili
Chcąc przedstawić, jak dużo serca właściciele zwierząt lokują w opiekę nad nimi, przywołam post jednej z użytkowniczek forum, która wyjechała na święta i w tym czasie zmarła jej króliczka. Pech zdecydował, że zwierzak odszedł w czasie nieobecności swojej opiekunki. Zdarzyło się, tak, że jej zastępczy opiekunowie usłyszeli nad rankiem skowyt, który roztaczał się tylko chwilę. Kiedy podeszli do klatki dla królików zobaczyli, że królik już nie żyje. Tutaj właśnie wyrasta główny dylemat: właścicielka króliczki stara się ustalić prawdopodobną przyczynę śmierci króliczki. Ze względu na to, iż ma naprawdę duże doświadczenie w trosce nad królikami (jest także pracownikiem przytułku dla schorowanych albo wyrzuconych królików) założyła, że prawdopodobnie był to zawał mięśnia sercowego. Napisała prośbę o rady innych użytkowników znanego forum, jednak oni od razu pisali, że to jej ewidentne zaniedbanie – ze względu na to, iż ich zdaniem królik musiał się gorzej czuć, w związku z czym powinien być niezwłocznie zawieziony do weterynarza. I na nic się zdały sensowne zapewnienia dziewczyny, że królik miał wszystko, czego kiedykolwiek potrzebował, a wizyty w przychodni weterynaryjnej były częstsze, niż to zalecane. Na wątku wrzało, bo jak zwykle anonimowy użytkownik zawsze wie najlepiej.
KOMENTARZE:
Brak komentarzy